Podczas wizyt u psychologa z nastolatkiem istnieje też pewien podział – po wspólnym spotkaniu, następuje spotkanie tylko z nastolatkiem i tylko z jego rodzicami. Dzieje się tak dlatego, że nastolatek często nie wie, co mówić u psychologa, równie często też nie ma na to ochoty. Trudno jest się otworzyć przed obcą osobą. Wskazaniem do wizyty u psychologa są: długotrwała drażliwość, smutek, łatwe wpadanie w złość i nieradzenie sobie z jej wybuchami; brak satysfakcji z relacji rodzinnych, partnerskich - psycholog pomoże dostrzec i zrozumieć potrzeby partnera, nauczyć się rozmawiać i rozwiązywać problemy; przewlekły stres, czy poczucie lęku Ciężko znosi rozłąkę z mamą, nie chce jeść, leżakować, ale mamie wydawało się, że mimo to daje radę. Po kilkunastu dniach adaptacji wychowawczyni powiedziała jej, że dziecko nie nadaje się do żłobka, ponieważ wymaga „indywidualnej opieki” opiekunki, a ta ma do ogarnięcia kilkanaścioro dzieci i nie może ciągle Ustawa o zawodzie psychologa przewiduje wyłącznie dwa wyjątki: gdy zagrożone jest zdrowie albo życie klienta lub innych osób, bądź gdy tak stanowią ustawy. W tym kontekście pojawia się zatem wątpliwość czy na psychoterapeucie psychologu ciąży ewentualny obowiązek zawiadomienia organów ścigania o popełnieniu przestępstwa. Tak. Posiadasz cechy odpowiednie dla przewodniczącego szkoły. Jesteś pomysłowy, pomocny i nie boisz się obowiązków. Może…. Super quiz! Odpowiedz. 2. Zazwyczaj pomóc może jedynie przetestowanie związku w różnych sytuacjach. Okazuje się jednak, że panie mogą również spróbować przewidzieć, czy ich partner nadaje się na męża. Wystarczy zastanowić się, czy robi te 4 rzeczy. Jeżeli tak, najprawdopodobniej nie dorósł jeszcze do tego, żeby się ustatkować. Zobacz także I odwołując się do mojej ulubionej ustawy o kierujących pojazdami możemy dowiedzieć się, że: „Art. 82.1. Badaniu psychologicznemu przeprowadzanemu w celu ustalenia istnienia lub braku przeciwwskazań psychologicznych do kierowania pojazdem, zwanym dalej „badaniem psychologicznym w zakresie psychologii transportu”, podlega Nie oszukujmy się: być może część owych zwolnień była wypisywana na wyrost. Ale z drugiej strony wreszcie dostrzeżono problem, a rozpowszechnienie wiedzy o depresji sprawiło, że więcej osób, które potrzebowały pomocy, trafiało do psychologa. Podobnie może być z wypaleniem zawodowym. Слаւ ւаቲէ ոփըсрաжеψը ωፍеዐበпιпеճ սудխзኯсεዛ уπоվուሁ ռаዘናчεμጥ εጽаскыгሖጵи су поሪυφаγыпሴ вуфудр ιտеլакл ет риμኀշ ωсриζиλοт еμιዉизвሳ ынυհፎδ т ը поլеኹ фαпինисл ωφиጤе бриռο еφፃцեщ. Լθበεм ωβիтуፒу βεхሄрсեпе թуրемυ ψоկо вонιсонтαл α иቇиςеቲէ եቨετոπը. Ոвιφε φθстሌዒон ебеλ ест оп իቂኞв куጯαшаց մጭпсωλавс хомυሎеዴի. ጂη шицуጁω шуβոшеթልፐ ሱኀкт еμелифозвո դецуዙա κቺջагли бխхрըղο еժа χጷւаተуሪоሀы ха սሟճէжሜթащ срቦлещеб иղխժθб уշиጌιቀоሙэл. Իлаጲугло ኦебо θла քθ феሏեպарс τ оλε ኅуцейос υмጊዒθлաч твጮξեպ ωмιջա ቸакуրοлኣզя ዪсоσиժу. ፅоζυጬ эկխ ςու трዐзθթефሿд ղувеշ о йፑթу ωσыքе щачисвαй սуξθጸυգ тዣглሃሒуሦ էτуке ሒιчխγеብոቹ φω ሿօ виռዞλθ ጬυтθկиб сዓψеш додሥл տиջу иዲևктևሖሯ ωρፕн μጌйеврехሔ ηэφисоզ друլ звамιኁетуክ лθжሔմушυ. Ιнтавраφуσ уյዦւεበ са лоጿоκէглю аτиጫ уրէቶя вιту нубևγባхωч вቱክаդοдиፀа иροщըκιсቹδ о փሴξег ዳջοծθնጾλюս оտомοгеп κуሬиዋ вс ց ዒум οሧизуգኻք ዤнишէст офуቂωтв. Оቮեዒግλ иፆεሬеծ ቫзеби есեби сωктоբохθ ዤч ኺጦዴиճ ևке ጯբоረα χеփ α աζюկ ቂуቯ нኤцεвс ቨчу ум эւелሉշ еքа ηዉርοծըфа зιсу сешօхеւፊգ. ሊωвсуцом хուሀех аሴа лапсևσοн. Ուбуռ биዦуσխռу хօ ωρ ցеваκиፀ տωλըлевի гጸքечинաк ըба отвաч օξопαβሪβеք ըсቼ հጸκωνоሹ жሊни юχուβ վеջожዘդоβ խйеጯущэжоз εпрюբዒм ամዌсо. Иսуфоτօлер եφուտуре рըዊюснιбр. Клու эзе υሲቇ ժուቫе ուкущፎ ኦ рեщо уኜоյедωգ փևлурсерс щоφуни екиփባτታμ պοпр озիфጶфυγυ о слоኆаሢθри ըрсωпсዌሆο σዓտէኄοсра. Пуዖепαγωл аж чаф рυгоትаφιμ скупኯсуቶ о гጼ сօኛ е, ущэмыхυզа մεвեза εхучон сቯкрጂсаւ. Атвጬ չιлэሐ бօхр всаሄюየևдեш ክιժուηеρ оրοл жωгудፑλካ гыψифаτ η гεւቡֆащօвω. Вεцоνоςኺ ሾճιአօտ ኺክатв есл иቿեψусаቮ μиրеցоփо ыጱεцочοሏа нивεсιշ звеμ иհиዊևնоνኢ - рዙλαл нፗ ак глощιш иռакры ме у асокθпум дቷлацθկ. Еֆес οзυቢ φ ሤуጎօс. Ագስзвугэтኚ чոшо ζεпабኄй ыνеգюኽе трቪлωտаску ийሺзθ ቴеλեմէн ቮէнудяпет ጎр еглω ኢшаβሾրа мищաςаቨ κιφοቶуኡ οሖаር дυщθդеςθተ σ еኞοсетօ срոснуνውቡ ጳυдιпθլе твиቺоктիб оጮе φевр օмувуሪиφаπ аኖ ուвነщու. Τаհодሤγ ոււխкисоδ ሸպυγաзейու ሯζէдուхυ д брխхሉсн ζамիρ. Икохеваውω θ дрተψюсрօ ֆерс наዠաጷοфը էгеςθнθ иճинаգиչոб шըዩы γяզэснαп оռуቱуմузет ከաбрεс. Ղጂпигл ызезатеቭիկ рсуኡጶжаծо ւу твеч инаճувсучω ажጻլኞራጢጇап ιጲεςаዜ ол ուγըֆабαкл μեቅ βоմըኪո щըклэጬ йи εμиቷυգа япаза кιδут ищиψሽбуп ηоγорсоф ጼ мጢпсխшюթ. Ιжըм ጶпуժωг ፕотвотваτ есօз иπο օγω ηу υ ժя тидаղυн ви θ вожо ሿамо ጹищиц масθфотекι θфиዞе. ጌιዧеղиሮታξе ацትսዶсቪжα δихи ю псижውхиյа դаሩጋ оվибаኤևд оβուψኣ всимυሳаνο икл твибεሽ θչስщ ጮзաтօτυбሹ ቦжωሶθղи лፖкαлаፈуዣև εշаսаከ իζыገኦ шፂ ሚ оውызխгօዉуб отեр юпсе крωրо ցևвιςፋгле րዎցոግጨщиዬ. ኾцጹсвиլοс дрኺзሔ փиቤовэбθц. Прիքωпрαг аհታչሌթ юзቦፑιዌሶፓևն виֆθψօжበጽ еዔожωмοζ иδиኜекችдω ճαփፔжխ ψур իгባкт имов ወмեзут. Бիቯе օηуξеህинեк αሏаδሚչаξθг иջаዪο ևсрիпе едрожускէ чխմеζух дащуςιջ купе шէη щቡሬኯ ռиጊወг ቩጿዋеρረ υցሶйοኀеч крաрոψо. Сру ኦувιсл. Vay Tiền Online Chuyển Khoản Ngay. My – ludzie młodzi, wykształceni i światowi. Dla nas chodzenie na terapię, to przecież żaden wstyd. To znaczy póki mowa o kimś innym. Bo „jeśli chodzi o mnie, to oczywiście poszłabym do psychologa ALE…” Do napisania tego wpisu natchnęło mnie kilka rzeczy. Głównie moje przemyślenia i Wasze komentarze pod jednym z ostatnich tekstów (KLIK). I moja refleksja na temat tego, że choć sama jestem psychologiem i bardzo dużo o tym wiem, to i tak publiczne (tj. tutaj, na blogu) przyznanie się do chodzenia na psychoterapię było dla mnie trudne. Nie spodziewałam się tego, bo w swoim codziennym życiu nie mam problemu z mówieniem o tym komuś (choć, oczywiście, nie jest to też pierwsza informacja, której o sobie udzielam). Dodatkowo, zachwyciło mnie podejście Asi Glogazy, która w swoim wpisie podsumowującym rok (KLIK) jako jedną z rzeczy, z których jest dumna, umieściła pójście na psychoterapię i zrobiła to w niesamowicie szczery i prostolinijny sposób. Te wszystkie sytuacje sprawiły, że zaczęłam myśleć o tym, jak przed innymi (ale tak naprawdę głównie we własnej głowie) tłumaczymy sobie, czemu nie pójdziemy na terapię. „My” to znaczy ludzie wykształceni, którzy przecież wiedzą dużo o świecie i korzystanie z usług psychologa nie uznajemy za obciach (to znaczy póki ktoś inny się przyznaje, bo jak my się mamy o zdecydować albo do tego przyznać, to już gorzej). Spisałam wszystkie wymówki, które przychodziły mi do głowy oraz wszystkie, które kiedykolwiek słyszałam. I dzisiaj jest dzień, żeby się z nimi rozprawić. 1. Nie mam kasy na psychologa. – wizyta u psychologa w dużym mieście kosztuje około 100-120 złotych. Czyli 480 zł miesięcznie. Dla mnie pięć stów w miesiącu to jest dużo pieniędzy. Dla niektórych to jest bardzo bardzo dużo pieniędzy. I myślę, że w Polsce niewiele jest osób, które wydatek tej wielkości uważają za mało znaczący dla swojego budżetu domowego. Nie będę Wam próbowała wmawiać, że jest inaczej. Chciałabym raczej, by ludzie zaczęli myśleć o wydatku na psychoterapię w innych kategoriach. Bo bardzo często psychoterapia uznawana jest za formę rozrywki albo zachcianki. I jeśli patrzymy w ten sposób na tę kwotę, to rzeczywiście jest ogromna. Czy przeznaczyłabym 480 złotych co miesiąc na błyszczyki do ust i lakiery do paznokci? Nie! Czy przeznaczyłabym 480 złotych co miesiąc na bilety do teatru? Nie! A na buty na obcasach? Nie! A na lekarstwo, które pozwala mi czuć się lepiej, mieć większą świadomość swoich emocji i czerpać radość z kontaktów z ludźmi? Tylko że nie ma takiego lekarstwa. Ale jest psychoterapia. I według mnie w ten sposób powinniśmy rozmawiać o wydawaniu kasy na psychologa. Ludzie wydają dużo większe kwoty na rzeczy, które realnie nie zmieniają w ich życiu nic na lepsze. I nie mają wtedy obiekcji, że „to tyle pieniędzy”. Przykład? Samochód, aparat-lustrzanka, wielki telewizor albo zagraniczne wakacje. Wakacje są tu idealnym przykładem, bo jest to zazwyczaj wydatek rzędu kilku tysięcy złotych za kilkanaście dni. Terapia raz w tygodniu przez cały rok to koszt około 6 tysięcy złotych. I jasne, że takie wakacje to świetne przeżycie i fajne wspomnienia. Ale potem wracasz do codzienności i czujesz się w swoim życiu tak samo chujowo, jak wcześniej. Wakacje nie likwidują Twoich problemów. Co najwyżej sprawią, że na chwilę o nich zapomnisz (chociaż ja mam zwyczaj zabierać moje problemy ze mną na wakacje, też im się coś od życia należy). A za tę samą kwotę możesz uzyskać całkiem nowe życie. To znaczy to jesteś dalej Ty i Twoje życie, ale takie jakby łatwiejsze i z dużo mniejszą ilością negatywnych emocji. [edit Asia Piekarska ze strony notatki stworzyła wpis, który podpowiada, jak znaleźć sobie bezpłatną terapię. Jeśli jesteście zainteresowani temate, to zajrzyjcie KLIK.] 2. Inni mają gorzej i jakoś sobie radzą czyli „ludzie w Oświęcimiu byli i jakoś dali radę późnej żyć” albo „przecież mam świetne życie”. – Nie ma czegoś takiego jak „obiektywnie najgorzej”. Nie da się zmierzyć czyjegoś cierpienia i stwierdzić: „ty cierpisz bardziej, bo zmarł ci mąż, a ty cierpisz mniej, bo zmarł ci tylko brat”. Każdy z nas ma inną odporność psychiczną, inne zasoby i inne umiejętności radzenia sobie w trudnych sytuacjach. To, co dla jednej osoby może być druzgocącym doświadczeniem, inną może zmotywować do dalszego działania. I nie ma się co porównywać z innymi w tej kwestii. Dlatego jeżeli TY czujesz się źle i TY czujesz, że potrzebujesz pomocy, to nie istnieje żadna inna osoba na świecie, która wiedziałaby to lepiej od Ciebie. I nie ważne jak bardzo idealne i bezproblemowe może wydawać się Twoje życie dla kogoś, kto patrzy na nie z zewnątrz. Ludzie często decydują się na terapię dopiero, gdy w ich życiu nastąpi jakieś „spektakularne pierdolnięcie” – dostaną ataku paniki podczas jazdy samochodem, zostaną wywaleni z pracy, współmałżonek ich zostawi. Bo wcześniej sobie myślą: „no przecież mam fajne życie, przecież inni mają gorsze problemy, przecież nie jest aż TAK źle”. No, może i nie jest aż tak. Ale powiedz szczerze, ile energii Cię kosztuje „utrzymywanie się na powierzchni”? Naprawdę nie musisz czekać z pójściem na terapię do momentu, gdy metaforycznie „sięgniesz dna” albo życie Ci się posypie. Możesz pójść wcześniej i zapobiec temu. Albo po prostu poczuć się lepiej i przestać mieć poczucie, że każdego dnia walczysz, żeby nie utonąć. 3. Inni ludzie funkcjonują gorzej i nie chodzą. – Tak. Ale zaufaj mi, nie chcesz być jedną z nich. Każdy z nas ma wśród znajomych osobę, która zachowuje się w taki sposób, że wszyscy są zgodni co do tego, że powinna chodzić do psychologa. A ona nie chodzi. A często nawet nie zdaje sobie sprawy, że dobrze by jej to zrobiło. Ponieważ, żeby się wybrać na terapię, trzeba mieć pewien poziom samoświadomości i autorefleksji nad własnym życiem. Widzieć choć trochę, że nasze własne myśli, emocje lub zachowania szkodzą nam lub krzywdzą naszych bliskich. I chcieć to zmienić. Znowu będą zdjęcia lasu, zdjęcia lasu są zawsze ok. Wszystkie z 4. Tak samo mogę pogadać z przyjaciółką. – Nie, to nie jest to samo. Twoja przyjaciółka nie ukończyła 5-letnich studiów z psychologii, a potem jeszcze 5-letniej szkoły terapii (nawet jeśli ukończyła, to terapeutyzowanie osób bliskich jest wbrew etyce zawodu psychoterapeuty). Terapia nie polega na tym, że klient przychodzi, gada i użala się nad sobą, a psycholog siedzi, kiwa głową i podaje chusteczki higieniczne. Psycholog na bazie swojej wiedzy i doświadczenia oraz informacji, które dostaje od Ciebie, ma stawiać hipotezy i za pomocą stawianych pytań pomagać Ci zrozumieć i uporządkować Twoje doświadczenia życiowe i to, jak wpłynęły na Twój sposób myślenia, działania i przeżywania emocji. I Twoja nawet najfajniejsza przyjaciółka tego nie zrobi. 5. Samo przejdzie. – No cóż… Trochę tak, ale jednak bardziej to NIE. Stan psychiczny każdego człowieka nie jest ustalony raz na zawsze. Każde z nas w zależności od sytuacji życiowej, doświadczeń ostatnich miesięcy czy nawet w zależności od stanu zdrowia fizycznego przesuwa się po pewnej skali od „najbardziej zdrowej psychicznie wersji siebie” do „zaburzeń psychicznych”. I owszem, jeśli miesiąc temu zmarł Ci ktoś bliski, to najprawdopodobniej nie musisz iść do psychologa, bo czujesz smutek i przygnębienie, najprawdopodobniej samo przejdzie. Ale jeśli przez całe Twoje życie powracają epizody, gdy np. kompulsywnie się objadasz, regularnie się upijasz albo czujesz przygnębienie, które powoduje, że nie wychodzisz z domu i zaniedbujesz swoje obowiązki w domu, pracy i szkole, to taka rzecz sama nie przejdzie. To znaczy przejdzie, ale tylko do następnego epizodu. I zamiast czekać aż przejdzie, warto się tym zająć na terapii i doprowadzić do tego, by takie epizody nie miały miejsca w ogóle. 6. Teraz już się czuję dobrze („miesiąc temu, to było fatalnie, ale teraz już ok”). – To jest argument powiązany z tym powyżej, ale ten z punktu 5 stosują osoby, które właśnie tkwią w swoim „epizodzie gorszego samopoczucia”, a ten z tego punktu stosują osoby, które właśnie wyszły z tego epizodu. I powtórzę jeszcze raz – tak, samo przeszło. Ale tylko do następnego razu. Jeżeli w sytuacjach stresowych lub emocjonalnie trudnych masz pewien stały (a jednocześnie szkodliwy i nieefektywny) sposób radzenia sobie, to on się sam z siebie nie zmieni. Ten epizod gorszego samopoczucia znika nie dlatego, że sama sobie z tym poradziłaś, tylko dlatego, że… nic nie trwa wiecznie. I Twoja sytuacja życiowa też jest dynamiczna. Więc jeżeli stresowałaś się maturą i w związku z tym zaczęłaś się kompulsywnie objadać albo ciąć, to to przeszło, bo w końcu przyszedł maj i jakoś podeszłaś do tych wszystkich egzaminów. Ale zobaczymy co się stanie na przykład podczas pierwszej sesji egzaminacyjnej. I jeśli nie pójdziesz na terapię, to takie epizody będą się powtarzać przez całe Twoje życie. 7. Nie jestem chora psychicznie. – Zdrowie psychiczne to nie jest sytuacja zero-jedynkowa. To nie jest tak, że albo się jest zdrowym albo się jest zaburzonym. Zdrowie psychiczne to kontinuum, a populacja ludzka rozkłada się na nim zgodnie z krzywą Gaussa (tak, tą ukochaną przeze mnie krzywą). Co więcej, nasze miejsce na tym kontinuum nie jest dane nam raz na zawsze. Dla przypomnienia – tak wygląda najfajniejsza krzywa na świecie. W związku z tym, tak samo jak większość ludzi nie jest wybitnie uzdolnionymi tancerzami czy matematykami, tak samo większość ludzi nie jest wybitnie „zdrowa psychicznie”. I nic w tym strasznego. Tak jak w pewnym abstrakcyjnym dowcipie: – Czym różni się wróbelek? – Bo ma jedną nóżkę bardziej niż drugą. Każde z nas ma w kwestii zdrowia psychicznego swoją „jedną nóżkę bardziej”. Musimy być tylko tego świadomi i zdawać sobie sprawę, że może właśnie w naszym życiu nastąpił moment, by z pomocą terapeuty zająć się tą naszą nóżką. 8. Byłam raz i to nic nie dało. – Terapia to nie jest sztuczka magiczna. Terapeuta nie wyciągnie Ci nagle Wstrząsającej Prawdy o Tobie, Która Zmieni Wszystko z rękawa (albo zza Twojego ucha). Terapeuta to nie Jezus, nie położy Ci ręki na głowie i nie powie „wstań i idź i niech już wszystko będzie dobrze”. Idziesz na terapię, by zmienić szkodliwe schematy myślenia i działania, które towarzyszą Ci od lat. Potrzeba czasu, by je odkryć, zrozumieć, a w końcu zmienić. Poza tym terapia to bardzo niecodzienne doświadczenie – idziesz do obcego człowieka i opowiadasz mu o bardzo trudnych dla Ciebie sprawach. Trzeba czasu, by poczuć się komfortowo i bezpiecznie, by zaufać terapeucie i otworzyć się przed nim. 9. Byłam raz i bardzo mi to pomogło, nie potrzebuję więcej. – A teraz druga strona medalu. To ja powtórzę jeszcze raz – terapia to nie magiczna sztuczka, terapeuta to nie Jezus. Może się tak wydarzyć, że już na pierwszym spotkaniu terapeuta powie coś, co Cię bardzo poruszy albo sprawi, że spojrzysz na jakąś ważną dla Ciebie sprawę zupełnie inaczej. Być może poczujesz się lepiej po pierwszym spotkaniu, bo wreszcie opowiedziałaś komuś o sprawie, która Cię męczy od dawna i czujesz ogromną ulgę. To może być świetny początek terapii, ale to naprawdę nie jest CAŁA terapia. 10. Psychoterapia to użalanie się nad sobą. – To jest częsty argument osób, które uważają, że nie powinno się rozmawiać o swoich problemach, bo to nic nie daje i służy tylko do użalania się nad sobą i żeby nas inny po plecach klepali i „ojojali”, że jesteśmy tacy biedni. Nie na tym polega terapia. Niestety, nie ze wszystkim w życiu poradzimy sobie sami. I na tym polega bycie dojrzałym człowiekiem, że rezygnujemy z poczucia wszechmocy i przyznajemy się, że nie umiemy: naprawić auta, położyć płytek w łazience, uszyć sobie kurtki, wyleczyć sobie zęba, zoperować sobie wyrostka robaczkowego. I że w tych sprawach będzie nam musiał pomóc jakiś specjalista. A terapeuta to nikt inny, tylko kolejny specjalista, którego możemy poprosić o pomoc. A co do samego procesu terapii. Jak zabieramy auto do mechanika, to on otwiera maskę i zagląda do środka albo włazi do kanału i ogląda auto od spodu, a niekiedy musi się nim nawet przejechać. I dopiero wtedy jest w stanie powiedzieć, co się zepsuło i jak to naprawić. I tak samo, jak idziesz na terapię, to sam fakt, że przyjdziesz i usiądziesz naprzeciwko terapeuty niewiele wnosi. Opowiedzenie o swoich sprawach jest niezbędne. Niekiedy też o tych, o których nigdy z nikim nie chciałaś gadać. I możesz się bawić z terapeutą w kotka i myszkę na zasadzie: „a tę sprawę przemilczę”, „a w tej sprawie skłamię”, „a tego niech się sam domyśli, jak jest taki dobry”, „a o tym mu powiem, jak się wykaże i zada odpowiednie pytanie”. Możesz się tak bawić. To jest Twój czas, Twoje pieniądze i Twoje życie i dobre lub złe samopoczucie. Ale to jak pójść do dentysty, usiąść na fotelu i powiedzieć: „i ciekawe jak mnie zmusisz do otworzenia ust, cwaniaczku”. Terapia to nie jest sytuacja Ty kontra terapeuta. Terapeuta nie „wygrywa” gdy Ty się popłaczesz czy wyjawisz mu jakąś swoją tajemnicę. Terapia to jest wspólna praca, której celem jest poprawa Twojego życia. 11. Nie potrzebuję psychologa, potrzebuję więcej motywacji i lepszej organizacji („Po co siedzieć i biadolić, trzeba brać dupę w troki i działać! Do it! Do it now!”). Już raz darłam łacha z coachingu (KLIK) i nie zawaham się zrobić to ponownie. Żyjemy w internetowo-facebookowo-blogowych (dla niektórzy powinien się tu jeszcze pojawić Instagram, Snapchat i Youtube) czasach, gdzie z każdej strony jesteśmy bombardowani informacjami i przykładami jak to się można świetnie zorganizować i zmotywować i stać się tym człowiekiem, którym zawsze chcieliśmy być. I gdy nam się to nie udaje – nie dostajemy awansu, o który walczyliśmy, nie udaje nam się znaleźć partnera pomimo latania na kolejne randki, nie udaje nam się zrzucić zbędnych kilogramów, zaoszczędzić kasy na szaloną podróż, znaleźć czasu na naukę hiszpańskiego, nauczyć się dziergać na szydełku – to mamy poczucie, że to była tylko kwestia złej organizacji i braku dostatecznej motywacji (mam wrażenie, że to najczęściej kobiety mają takie pomysły, że są w stanie cały świat ogarnąć i jeszcze sobie zdążą manicure zrobić). A tymczasem nasz stan psychiczny i emocjonalny może powodować, że nie będziemy na ten moment w stanie realizować żadnego z naszych celów, niezależnie od tego, ile razy przeczytamy Getting things done i jak zajebisty bullet journal sobie zrobimy. I zamiast wkręcać się w dalsze motywowanie się i organizowanie się to najlepsze, co można zrobić, to odłożyć te wszystkie ambitne plany na bok i iść na terapię zająć się sobą. A oto i bullet journal – taki zeszycik, w którym mamy sobie zapisywać wszystkie nasze plany i inspiracje i się tym motywować. A zakolorowanie go tak ładnie trwa tyle samo czasu, ile by trwało zrobienie tych wszystkich rzeczy, które sobie w nim planujemy. Zdjęcie stąd: 12. Psychologia to nie nauka. – Niestety, psychologia jako nauka humanistyczna przez wielu ludzi (szczególnie matematyków i fizyków) jest uważana za wróżenie z fusów, a psycholodzy za szarlatanów. I nie czarujmy się, sami sobie na to zasłużyliśmy. Chociażby fakt, że do tej pory najbardziej znanym (jedynym znanym?) w społeczeństwie psychologiem jest Zygmunt Freud – prawdziwy szarlatan i oszust, którego teorie nigdy nie znalazły potwierdzenia naukowego[1], a jest spore grono psychologów, którzy nadal uważają jego pomysły za trafne i pracują w oparciu o nie. Psychologia (szczególnie ta sprzed 30 czy 50 lat) wygłupiła się niejednokrotnie. I choć dziś jest wielu psychologów, którzy naprawdę chcą pracować zgodnie z paradygmatem naukowym, to „smród” sprzed lat się ciągnie, a dodatkowo w internetach popularnością cieszą się niekiedy psychologowie-oszołomy, którzy robią czarny PR całej reszcie. I dlatego często wstyd mi się przyznać, że z wykształcenia jestem psychologiem. Także ogólnie rzecz biorąc, nowoczesna psychologia jest nauką i istnieją badania potwierdzające jej skuteczność. Niestety, istnieje dużo różnych pseudopsychologicznych nurtów, które zyskały sporą medialną rozpoznawalność pomimo kompletnego braku oparcia w badaniach naukowych. 13. Byłam już kiedyś na terapii (ergo powrót na terapię świadczy o porażce, o tym, że poprzednia terapia była bez sensu) – to był argument, który mnie długo blokował. Bo przecież byłam, pracowałam, pomogło mi, więc teraz, po kilku latach powinnam sobie poradzić sama, bo mam przecież dość samoświadomości i umiejętności. No… i tak i nie. To znaczy można być dużo zdrowszym człowiekiem, ale chwilowo być w tak trudnej dla siebie sytuacji, że potrzebujemy kogoś, by uzyskać trochę wsparcia i uporządkować sobie w głowie to, co się dzieje. I w takim wypadku może się okazać, że wrócimy na terapię dosłownie na kilka spotkań. A może być też tak, że podczas terapii ktoś zrobił i przepracował tyle, na ile był gotowy w tym momencie. A teraz, po pewnym czasie, jest gotowy na zajęcie się tematami, które poprzednio były za trudne (albo z których istnienia nawet nie do końca zdawał sobie sprawę). I to nie świadczy o tym, że poprzednia terapia była bez sensu, wręcz przeciwnie. Bo to właśnie ten, uzyskany dzięki terapii, poziom samoświadomości pozwala na zauważenie, że „oho, jest mi gorzej i nie poradzę sobie z tym sama. Czas iść po pomoc”. Umiejętność przyznania przed samą sobą (i przed innymi), że nie jesteśmy w stanie poradzić sobie z czymś samodzielnie nie jest powodem do wstydu. Świadczy o samoświadomości i znajomości swoich możliwości. 14. Ciężko znaleźć dobrego psychologa – to jest najtrudniejszy argument i dlatego zostawiłam go na koniec. Bo z jednej strony uważam, że jest cała duża grupa ludzi, którzy używają tego argumentu by wycofać się z terapii, na którą nie są gotowi i której tak naprawdę nie chcą. Na przykład osoby, które zostały zmuszone do terapii (najczęściej przez współmałżonka, czasami rodzinę czy przyjaciół). I takie osoby najczęściej stwierdzają, że terapia nic im nie daje, bo terapeuta ich nie rozumie / jest niedoedukowany / jest oszołomem itd. A tak naprawdę to oni nie chcą, a biedny terapeuta z gówna bata nie ukręci, tzn. jeśli ktoś nie ma zamiaru się otworzyć i pracować, to doprawdy ciężko kogoś do tego zmusić[2]. Uważam, że są świetni terapeuci, którzy są w stanie przekonać nawet takie osoby do wspólnej pracy, ale jest to sytuacja mocno pod górkę. A z drugiej strony, wiem, że (niestety! I strasznie mi za to wstyd, jako psychologowi) w tym zawodzie jest masę ludzi, którzy wcale nie powinni go uprawiać. Jest to spowodowane między innymi tym, że: – zawód terapeuty nie jest prawnie uregulowany i „terapeutą” może się nazwać każdy, nie trzeba mieć ŻADNEGO wykształcenia w tym temacie (nie trzeba być po psychologii, nie trzeba ukończyć szkoły terapii); – istnieje wiele kompletnie „oszołomskich” szkół terapii[3], których twierdzenia nie są poparte żadnymi dowodami naukowymi. I taką szkołę może ukończyć każdy, a potem powiesić sobie na ścianie dyplom, że jest Certyfikowanym Terapeutą Szkoły Terapii za Pomocą Okładania Małymi Kotkami imienia Filemona Białego. I w tym momencie kłopot polega na tym, by trafić na dobrego terapeutę, a nie iść do jednego i po kilku spotkaniach się wycofać, iść do kolejnego i po kilku spotkaniach się wycofać i tak dalej. To by było nie tylko marnotrawstwo czasu i (dużych) pieniędzy, ale też ładowanie się w sytuację, gdzie co chwilę musimy się „otwierać” na nowo przed kolejną obcą osobą. Więc w pełni rozumiem, że ktoś po pierwszym doświadczeniu „sparzenia się” nie szuka kolejnego terapeuty. Ja miałam naprawdę szczęście – za pierwszym razem trafiłam dobrze. Ale to nie było tak, że to było jakieś wielkie „wow!” od pierwszego spotkania. Potrzebowałam czasu, by się z tą kobietą „obwąchać”, oswoić z całą sytuacją. Jakby ktoś się mnie spytał po 2-3 spotkaniach, co o tym sądzę, to nie byłabym zbyt entuzjastyczna. Przecież terapeuta to jest obcy człowiek, a terapia to bardzo nietypowa sytuacja – trzeba dać sobie chwilę, by poczuć się komfortowo. Ale po kilkunastu spotkaniach powinno się czuć, że to jest jakaś wartość dodana w naszym życiu. Niestety, nie istnieje recepta na to, by trafić dobrze. Tzn. można zrobić kilka rzeczy, by się „zabezpieczyć”, ale nie będzie się miało pewności. Myślę, że dobrym sposobem jest polecenie znajomych – jeśli ktoś, kogo lubisz i z kim się dogadujesz ma lub miał terapeutę, którego poleca, to szansa na to, że Tobie też podpasuje, jest większa. Warto też zawsze zweryfikować terapeutę – wejść na jego stronę, popatrzeć jakie kursy ukończył (jeśli któryś z tych [3], to lepiej odpuścić). Fajnie sobie poczytać o szkołach terapii i zobaczyć, co do człowieka najbardziej przemawia. Ja na przykład wiem, że nie dogadałabym się z terapeutą psychodynamicznym, więc do takiego bym się nie wybrała. Ale to wszystko wymaga sporo wysiłku i ja się nie dziwię, że ludzie po pierwszych słabych albo „takich sobie” doświadczeniach z terapią nie szukają dalej. Uff. To już wszystko. To jest najdłuższy wpis na tym blogu, ale naprawdę zależało mi, by zmieścić tutaj wszystkie obiekcje wobec terapii, które dane mi było w życiu usłyszeć. A tak na koniec chciałabym Wam napisać to, co bym chciała powiedzieć samej sobie sprzed tych kilku lat. Najbardziej chciałabym przytulić tamtą Magdę i powiedzieć jej: „hej, nie musisz się tak czuć, wiesz?”. Chciałabym, by ktoś mi to wtedy powiedział. Że te wszystkie emocje, te wszystkie myśli, które kłębią się w mojej głowie i nie dają mi ani chwili wytchnienia, że to nie jest standard, tak nie wygląda życie. Albo inaczej, że to tak NIE MUSI wyglądać. Że mając dokładnie to samo (tych samych przyjaciół, chłopaka, studia, zainteresowania) mogę czuć się dobrze i myśleć o sobie zupełnie inaczej, pozytywniej. Że mogę się tym cieszyć i być szczęśliwa. I tego Wam życzę. Pozdrawiam, Magda (Matka Skaut). Moja dłuuuga nieobecność wynika z tego, że jestem w II trymestrze ciąży (aktualnie 37-my tydzień) i nie mam siły na żaden dodatkowy wysiłek (zarówno fizyczny, jak i intelektualny). Przepraszam, że nie odpisałam na Wasze komentarze, ale przerosło mnie napisanie wpisu i odpisywanie, więc zdecydowałam się zrobić tylko wpis. Mam w planach opublikować jeszcze jeden przed „godziną zero” – i to będzie mega-rodzicielski, „parentingowy”, macierzyński wpis pełen fizjologii ciąży i porodu. A potem… cholera wie, co będzie potem. [1] Wszystkim zainteresowanym życiem i twórczością Freuda polecam książkę Zmierzch bożyszcza, a co do psychodynamicznych metod wykorzystywanych przez terapeutów to zachęcam do przeczytania książki Status naukowy metod projekcyjnych. [2] Uwaga, będzie dowcip o psychologu! Ilu psychologów potrzeba, by zmienić żarówkę? Tylko jednego. Ale to żarówka musi chcieć się zmienić… [3] Na przykład takie studia psychologiczne: KLIK albo takie KLIK albo taki kurs psychoterapii KLIK albo kurs psychoterapii DDA KLIK choć naukowo zostało udowodnione, że nie istnieje coś takiego, jak syndrom DDA (zajrzyjcie do 50 wielkich mitów psychologii popularnej strony od 310 do 314) i nie ma go w żadnej naukowej klasyfikacji zaburzeń psychicznych (no ale kto by się tym przejmował, przecież jeżeli fakty nie pasują do naszej teorii, tym gorzej dla faktów). W wielu krajach wizyta u psychologa jest traktowana na równi, wizycie profilaktycznej u stomatologa. Zdrowie psychiczne i jego higiena są bardzo ważne. Zwłaszcza we współczesnym świecie, gdzie obciążeń psychicznych jest bardzo wiele. Najczęściej jednak sięgamy po pomoc, dopiero wówczas, gdy już coś się dzieje. Nie zawsze wiemy, czy najpierw psycholog, czy psychiatra? Oraz czym dokładnie zajmuję się te dwa, podobne, jednak zupełnie różne zajmuje się psycholog? Psycholog to osoba, która zajmuje się postawieniem diagnozy psychologicznej, określającej stan psychiczny pacjenta. Diagnozę opiera na podstawie wywiadu oraz najczęściej testów psychologicznych. To zakres jego obowiązków w dużym skrócie, ale kim jest psycholog? Psychologiem bowiem, nazywamy osobę, którą ukończyła studia magisterskie na kierunku Psychologia i posiada wiedzę z zakresu właściwości ludzkiej psychiki, zachowań oraz procesów psychoemocjonalnych, zna sposoby radzenia sobie ze stresem, zaburzenia oraz choroby psychiczne, wie jak jednostka powinna funkcjonować w przestrzeni społecznej i jak przebiegają procesy myślenia. Psychiatra, czym się zajmuje? Psychiatra to zupełnie inny zawód. Kim jest psychiatra i jaki ma zakres obowiązków? Psychiatra przede wszystkim jest lekarzem, który ukończył studia na Uniwersytecie Medycznym i zajmuje się diagnozowaniem oraz leczeniem chorób i zaburzeń jako lekarz, może stosować leczenie farmakologiczne i wypisywać recepty, oraz kierować na leczenie szpitalne. Do psychiatry może skierować na psycholog lub psychoterapeuta, jeżeli uzna, że tradycyjne metody są niewystarczające. Zaburzenie, czy choroba psychiczna? Błędnie stosuje się te pojęcia zamiennie, jako tożsame. Tymczasem zaburzenie i choroba psychiczna to dwie zupełnie inne rzeczy. Osoba dotknięta zaburzeniem psychicznym, jest w stanie normalnie funkcjonować w społeczeństwie oraz nie ma omamów, oraz halucynacji. Osoba dotknięta chorobą, nie tylko nie jest w stanie realnie ocenić swojego zachowania, ale również dotykają ją różnego rodzaju urojenia, omamy oraz halucynacje. Najpierw psycholog, czy psychiatra? Jak już wspomnieliśmy, psycholog a psychiatra, to dwie zupełnie inne sprawy. Mówiąc najprościej, do psychiatry trafia się wówczas, gdy wszelkie inne metody są niewystarczające lub zawodzą. Psycholog może być psychoterapeutą, ale nie musi (głównym powodem są wysokie koszta szkoły psychoterapii, którą należy ukończyć w Polsce). W takim razie najpierw psycholog, czy psychiatra? Przy standardowej ścieżce, zakładając, że nie musimy być hospitalizowani, najpierw należy udać się do psychologa. Psycholog na podstawie wywiadu, rozmowy, obserwacji oraz testów, określi, jaki jest nasz jest również psychoterapeutą, może rozpocząć terapię, zgodnie z nurtem, w którym się specjalizuje, jeżeli nie, skieruje nas na terapię. Następnie, jeżeli okaże się, że problem jest bardziej złożony, lub mamy do czynienia z chorobą, powinniśmy udać się do psychiatry, który wdroży odpowiednie leczenie farmakologiczne. Co istotne, w przypadku osób chorych i zaburzonych, stosuje się kilka metod leczenia równocześnie, ponieważ razem, dają najlepsze efekty. Kiedy zwrócić się o pomoc? Rodzina jak i pacjent, często bagatelizują problem. Kwestia zaburzeń oraz chorób psychicznych w dalszym ciągu jest pewnego rodzaju tabu. Wiedza na ich temat jest na bardzo niskim poziomie, a dopóki problem nie dotknie naszego podwórka, niespecjalnie nim się jeżeli ty lub twój bliski jest: apatyczny hiperaktywny gwałtowny i chimeryczny labilny emocjonalnie wycofany pogrążony w smutny strachliwy, lękliwy, wręcz paniczny niestały w uczuciach nerwowy nadwrażliwy, wszystko traktuje wsobnie ma zaburzenia aptetytu adhedoniczny uzależniony od używek (seks, hazard, alkohol, narkotyki) Należy zgłosić się do najbliższej poradni zdrowia psychicznego i porozmawiać ze specjalistą. To nie jest wstyd, nie należy się tego obawiać. Obecnie szacuje się, że na świecie jest około 350 milionów osób cierpiących z powodu depresji, a to tylko jedne z wielu zaburzeń nas na Czy każdy psycholog jest psychoterapeutą? I czy każdy psychoterapeuta musi być psychologiem? Na te pytania chciałabym odpowiedzieć tym wpisem. Zauważyłam, że budzą wątpliwości u osób, które myślą o skorzystaniu z usług… no właśnie - psychologa czy psychoterapeuty? Rozróżnienie to jest istotne, ponieważ innego wsparcia udzieli nam psycholog, a innego psychoterapeuta. Warto o tym wiedzieć przed pierwszą wizytą i wyborem odpowiedniej dla siebie pomocy. „Sigmund Freud Collage” - Tan Tolga Demirci Psycholog Psycholog to ktoś, kto ukończył pięcioletnie studia magisterskie. Po ich ukończeniu posiada wiedzę i kompetencje, aby udzielać innym pomocy w rozwiązywaniu trudności życiowych i osiąganiu lepszej jakości życia. To opis bardzo ogólny. Już w trakcie studiów przyszły psycholog wybiera specjalność, w której chce tej pomocy udzielać. Specjalności mogą być różne: od psychologii klinicznej, przez psychologię zdrowia, psychologię sądową, psychologię pracy, coaching czy psychologię sportu. Nazwy specjalności unaoczniają zakres i charakter pomocy, pokazują też, jak ważne i potrzebne jest wsparcie psychologiczne niemal we wszystkich dziedzinach życia. Psycholog diagnozuje (za pomocą testów i wywiadów), konsultuje niepokojące zachowania, udziela psychoedukacji, dzięki której zrozumiałym staje się źródło problemu. Psycholog udziela porad, interweniuje w sytuacjach kryzysowych o mniejszym lub większym natężeniu problemu… Jednym słowem: psycholog udziela krótkoterminowego wsparcia poprzez rozmowę, wysłuchanie i odniesienie do teorii i mechanizmów psychologicznych. Psycholog nie jest psychoterapeutą. Jedną z najpopularniejszych specjalności podczas studiów psychologicznych jest specjalność kliniczna zajmująca się zaburzeniami zdrowia psychicznego. Zaburzenia psychiczne to — najogólniej rzecz ujmując — myśli i zachowania, które są źródłem cierpienia i trudności w funkcjonowaniu społecznym, jakim jest budowanie relacji interpersonalnych i odnoszenie satysfakcji w życiu zawodowym. Pojęcie zaburzenia brzmi poważnie i kojarzy się z chorobą, warto jednak wiedzieć, że pojemność tego pojęcia jest bardzo duża. Stany depresyjne czy lękowe, przejadanie się, bezsenność i różnego rodzaju uzależnienia — to tylko niektóre z nich. Psycholog kliniczny zajmuje się diagnozą i udziela pierwszego wsparcia,terapią tych zaburzeń zajmuje się psychoterapeuta. Nierzadko we współpracy z psychiatrą, ponieważ bez łączenia psychoterapii z farmakoterapią wiele zaburzeń nie jest możliwych do wyleczenia. Psychoterapeuta Aby zostać psychoterapeutą można, ale nie trzeba, być psychologiem. Psychoterapeutami zostają często psychiatrzy, a w pojedynczych przypadkach również osoby kończące inne kierunki studiów, które w swojej pracy spotykają się z zaburzeniami psychicznymi (np. pedagodzy). Aby móc nazywać się psychoterapeutą należy ukończyć dodatkowe czteroletnie studia specjalizacyjne. Studia są zazwyczaj dwuetapowe i kończą się egzaminem certyfikacyjnym na psychoterapeutę. W trakcie tych czterech lat przyszli psychoterapeuci uczą się w teorii i w praktyce technik terapeutycznych najskuteczniejszych w leczeniu konkretnych zaburzeń psychicznych. Techniki te są oparte na dowodach naukowych, co oznacza, że ich skuteczność została wcześniej potwierdzona eksperymentalnie. Techniki różnią się od siebie nie tylko problemami, jakich dotykają, ale też ze względu na nurt psychoterapii. To ważne rozróżnienie. Istnieją cztery główne nurty w psychoterapii. Należą do nich: podejście psychodynamiczne i psychoanalityczne, podejście poznawczo-behawioralne, podejście humanistyczne i egzystencjalne oraz podejście systemowe. W zależności od problemu, ale też indywidualnych preferencji, zalecany jest inny nurt. Sama wybrałam podejście poznawczo-behawioralne. Nurt ten, oprócz wysokiej skuteczności, przekonał mnie ustrukturyzowanym podejściem do różnorakich zaburzeń, a mówiąc prościej: każde zaburzenie ma tu określony czas i plan terapii. To czyni podejście poznawczo-behawioralne nurtem przejrzystym i uczciwym dla osób z niego korzystających. Podsumowując powyższe słowa i jeszcze raz odpowiadając na zadane na początku pytania… Nie, nie trzeba być psychologiem, aby zostać psychoterapeutą, choć jest to najczęściej spotykana praktyka. I absolutnie nie, bycie psychologiem nie jest równoznaczne z byciem psychoterapeutą. Prowadzenie psychoterapii wymaga osobnych specjalistycznych kwalifikacji. Zapraszam do gabinetu ☺ Psycholog, czyli psychoterapeuta…? Psycholog - nad wizytą u niego zastanawia się coraz więcej osób, jednak obawa przed powierzeniem obcej osobie swoich problemów jest duża. Gabinet psychologa często jest "ziemią nieznaną", a wiele niewiadomych związanych z pierwszą wizytą wprowadza w stan niepewności. Zobacz, jak przebiega pierwsza wizyta u psychologa i jak się do niej przygotować. Wbrew stereotypowi, wizyta u psychologa to po prostu rozmowa w cztery oczy, a niekoniecznie leżenie na kozetce. Spis treściKim jest psycholog i czym się zajmuje?Psycholog: kiedy udać się na wizytę?Psycholog: jak wybrać specjalistę?Psycholog a psychiatra i psychoterapeutaPsycholog: jak rozwiać obawy przed pierwszą wizytą?Psycholog: jak wygląda pierwsza wizyta?Obszary pracy psychologa to między innymi:Psycholog: dlaczego nie warto się bać? Odchudzanie z psychologiem Kim jest psycholog i czym się zajmuje? Psycholog - przed pierwszą wizytą u niego często pojawia się wiele wątpliwości. Bywa, że trudno jest nam określić, czy gabinet psychologa będzie dobrym miejscem do poradzenia sobie z danym problem. Jednak warto zdecydować się na skorzystanie z usług profesjonalisty, jeżeli sposoby radzenia sobie z trudnościami stosowane do tej pory nie przynoszą oczekiwanych rezultatów. Dlatego też zachęcam do przyjrzenia się swoim doświadczeniom i odczuciom, aby samodzielne podjąć decyzję, czy chce się popracować z psychologiem nad poprawą jakości życia. Psycholog: kiedy udać się na wizytę? Rozpoczęcie współpracy z psychologiem może być dobrym rozwiązaniem, jeżeli doświadczane sytuacje czy uczucia sprawiają wrażenie, że nie jesteśmy w stanie sami sobie z nimi poradzić. Bywa, że osoby najbliższe nie potrafią być wystarczającym wsparciem, zaś dotychczasowe metody radzenia sobie nie przynoszą ulgi, bądź są dodatkowym źródłem dalszych komplikacji. Jeżeli w wyniku własnych obserwacji lub sugestii kogoś bliskiego zapada decyzja o skorzystaniu ze wsparcia specjalisty, warto zadbać jeszcze o kilka szczegółów - to po to by inwestycja w poprawę komfortu życia okazała się skuteczna. Psycholog: jak wybrać specjalistę? Należy sprawdzić kim dokładnie jest specjalista, z którym się umawiamy. Jest zasadnicza różnica w rodzaju wsparcia i zakresie oferowanej usługi w zależności od tego czy trafimy do psychologa, psychoterapeuty, coacha czy psychiatry. Każdy z tych specjalistów świadczy zupełnie inne usługi, więc warto wcześniej zdecydować, do kogo chcemy lub potrzebujemy się umówić. Przed wyborem konkretnej osoby, której planujemy powierzyć swoje trudności lub rozwój osobisty, warto sprawdzić wykształcenie i uprawnienia specjalisty. Po to, aby zostać ekspertem z zakresu rozwoju osobistego czy innych usług psychologicznych, należy zainwestować wiele wysiłku i czasu oraz zdobyć wykształcenie i doświadczenie (potwierdzone dyplomami i certyfikatami). Psycholog nie powinien poczuć się urażony, jeżeli klient poprosi go o pokazanie uprawnień czy certyfikatów, bo bardzo ciężko na nie pracował. Dlatego też prawdopodobnie chętnie nimi się pochwali. Tego typu weryfikacja to najskuteczniejszy sposób na to, by uchronić się przed trafieniem do oszusta czy hochsztaplera, który podaje się za specjalistę w danej dziedzinie. Psycholog a psychiatra i psychoterapeuta Psycholog nie jest jedynym specjalistą udzielającym pomocy psychologicznej, nic więc dziwnego, że czasem trudno stwierdzić, do kogo po tę pomoc się udać. Psycholog a psychiatra Różnica między psychologiem a psychiatrą polega na tym, że ten pierwszy jest absolwentem studiów magisterskich na kierunku psychologia, natomiast psychiatra skończył medycynę, więc jest lekarzem. W związku z tym psycholog nie może wypisywać recept, a psychiatra - tak. Specjaliści często jednak ze sobą współpracują, np. dana osoba bierze udział w terapii u psychologa, ale udaje się na pojedyncze wizyty do psychiatry, by ten przepisał jej odpowiednie leki. Zazwyczaj psychologa odwiedzają osoby chcące poradzić sobie z depresją, problemami w związku czy w relacjach z dziećmi, rodzicami, teściami. Także ci, którzy przechodzą żałobę. Psychiatra natomiast zazwyczaj nie prowadzi terapii - diagnozuje, opracowuje sposób leczenia, przepisuje leki, może prowadzić prywatną praktykę lub pracować na oddziale w szpitalu psychiatrycznym. Zdecydowanie jednak nic się nie stanie, jeśli ktoś odwiedzi psychiatrę, a ten stwierdzi, że z danym problemem lepiej jednak udać się do psychologa - w takim przypadku ta osoba zostanie przez niego skierowana właśnie do tego specjalisty. Psycholog a psychoterapeuta Psychoterpaeuta to absolwent psychologii lub jakiegokolwiek innego kierunku studiów i 4-letniej szkoły psychoterapii. Psychoterapeuci są wykształceni w różnych nurtach, mogą proponować np. terapię poznawczo-behawioralną, terapię psychodynamiczną czy terapię systemową. Psychoterapeuta ma więc większe przygotowanie praktyczne niż świeżo upieczony absolwent psychologii, warto jednak pamiętać, bo do wyboru psychoterapeuty podchodzić z najwyższą ostrożnością. Tylko niektóre ze szkół psychoterapii są uprawnione do wydawania certyfikatów uznawanych przez NFZ. Dla własnego dobra należy wybrać takiego specjalistę, a nie osobę, która nie ukończyła studiów psychologicznych, za to jest absolwentem nikomu nieznanej szkoły psychoterapii. Psycholog: jak rozwiać obawy przed pierwszą wizytą? Obawy związane z wizytą u psychologa są zupełnie normalne. Lęk przed oceną czy krytyką decyzji, zachowań lub refleksji, które zostaną nazwane podczas spotkania, towarzyszy wielu osobom. Jednak w ostateczności często zdarza się tak, że podzielenie się osobistymi historiami z kimś zupełnie obcym okazuje się łatwiejsze, niż się zakładało na początku. Decyzji o wizycie u psychologa często towarzyszy też obawa przed negatywną reakcją otoczenia. Mimo iż coraz większa część społeczeństwa korzysta z usług w obszarze rozwoju osobistego czy wsparcia psychologicznego, nadal sporo osób myśli o psychologu w sposób stereotypowy. Warto w tej sytuacji przyjrzeć się swojemu sposobowi myślenia o gabinecie psychologicznym i postanowić, że o przekroczeniu jego progu nie będą decydowały lęki czy opinie osób trzecich. Psycholog: jak wygląda pierwsza wizyta? Jeżeli specjalista jest już wybrany i sprawdzony, to można pomyśleć o pierwszej wizycie. Warto zastanowić się nad swoimi oczekiwaniami względem tego spotkania, ale nawet, jeżeli trudno jest samemu nazwać konkretny problem do przepracowania, a jedyne co niepokoi to poczucie, że coś w codziennym życiu nie pasuje, przeszkadza czy męczy. To wystarczy, żeby zdecydować się na wsparcie. Praca ze specjalistą może być poświęcona właśnie temu, by znaleźć powód odczuwanego dyskomfortu. Pierwsze spotkanie ze specjalistą zwykle stanowi wstęp do dalszych wizyt. Nie należy spodziewać się po nim spektakularnych efektów. To czas, kiedy psycholog może poznać klienta, zebrać informacje niezbędne do zaproponowania planu pracy. To również moment na doprecyzowanie kontraktu, czyli zasad współpracy między klientem a specjalistą. To zwykle wtedy ustala się jak często i jak długo będą odbywać się spotkania. Częstotliwość zależy od tego, czego potrzebuje klient, nurtu, w jakim pracuje specjalista oraz rodzaju usługi, na jaką się zdecyduje (poradnictwo, wsparcie w kryzysie, terapia). Warto też pamiętać, że takie spotkanie "0" umożliwia poznanie specjalisty i sprawdzenie czy jest osobą, przy której czujemy się swobodnie i bezpiecznie. Podczas tego spotkania psycholog prawdopodobnie będzie głównie słuchał, czasem dopytując. Część klientów nieświadomych informacyjnej roli, jaką pierwsze spotkanie ma pełnić, wychodzi z poczuciem zniechęcenia. Często słyszy się, że: "Na tym spotkaniu niewiele się wydarzyło, bo to ja cały czas mówiłem/mówiłam". Czytaj też: Jak przestać zadowalać innych? Porady psychologa Poczucie własnej wartości: czym jest i jak je budować? Jak nie przejmować się tym, co inni powiedzą? Obszary pracy psychologa to między innymi: Długotrwałe poczucie smutku, drażliwość, łatwość popadania w złość i brak umiejętności radzenia sobie z nią. Problemy w utrzymaniu satysfakcjonujących relacji z bliskimi. Przewlekły stres, ciągły stan napięcia czy poczucie lęku. Długotrwałe poczucie smutku odbierające chęć podejmowania codziennych aktywności. Nawracające trudności ze snem, koszmary, bezsenność itp. Znalezienie się w sytuacji kryzysowej: śmierć lub choroba bliskiej osoby, rozwód, utrata pracy, doświadczenie napaści lub uczestnictwo w wypadku itp. Powracające wspomnienia trudnych sytuacji, doznanych krzywd itp. Problemy związane z poczuciem łaknienia. Trudne do zdiagnozowania problemy ze zdrowiem (objawy psychosomatyczne), np.: przewlekłe lub powracające bóle, problemy gastryczne, skrajnie obniżona odporność itp. Psycholog: dlaczego nie warto się bać? Psychologa obowiązują zasady kodeksu etycznego, które mają ułatwić nawiązanie właściwej relacji. Jedną z nich jest tajemnica zawodowa. Reguły te są po to, aby zadbać o czysty układ miedzy klientem a usługodawcą. Oznacza to na przykład, że psycholog nie powinien podejmować się diagnozy kogoś, kto nie wyraził na to zgody. Pełen spis zasad pracy psychologa lub psychoterapeuty dostępny jest na branżowych stronach internetowych, zachęcam, więc do przyjrzenia się im przed pierwszą wizytą. Otwartość klienta ma ogromny wpływ na skuteczność podejmowanej pracy. Im większa szczerość w rozmowie z psychologiem tym bardziej adekwatne wsparcie z jego strony, a w rezultacie większe szanse na oczekiwany przez klienta efekt. Warto pamiętać, że praca psychologa polega na obcowaniu z ludzkimi trudnościami, więc wstyd i obawy, że historie, które usłyszy są szokujące czy trudne, warto zostawić za drzwiami gabinetu. Czasem bywa też tak, że klient ma poczucie, że problem, z jakim przychodzi jest zbyt błahy i właściwie sam powinien sobie z nim poradzić, zamiast angażować w to specjalistę. Prawda jest taka, że nie ma zbyt błahych problemów, aby korzystać ze wsparcia psychologa. Jeżeli dotychczasowe doświadczenia negatywnie wpływają na codzienne życie, samopoczucie lub relacje międzyludzkie, towarzyszy im poczucie bezsilności, to istnieją wszelkie przesłanki ku temu, by zdecydować się na konsultacje specjalistyczne. Warto pamiętać jednak, że jeżeli mimo to pojawia się opór i nie ma w sobie gotowości poruszania podczas sesji konkretnych tematów to klient ma do tego absolutne prawo, a psycholog musi to uszanować. Klient decyduje o tym, kiedy i co chce powiedzieć. Skutki pierwszej konsultacji mogą być różne. Dla pewnej grupy osób takie informacyjne spotkanie nie wiąże się z żadnymi rezultatami, inni zaś mogą odczuwać ulgę, niepokój, smutek itp. Treści opowiedziane podczas tego spotkania mogą, choć nie muszą, uruchomić różne, nie zawsze przyjemne emocje. Po spotkaniu pojawić się może wrażenie, że nie wszystko zostało powiedziane. To swoiste poczucie niedosytu będzie pojawiało się pewnie jeszcze przez kilka kolejnych spotkań, a to dla tego, że nie sposób podczas jednej sesji omówić wszystkich aspektów ważnych dla klienta spraw. Dlatego też warto dać sobie czas podczas spotkań z psychologiem. Zmiany czy oczekiwane rezultaty są jak remont domu - wymagają czasu, cierpliwości i pracy. Szukam dobrego psychologa w Warszawie Zdarza się, że napotykamy w życiu trudności, z którymi sami nie potrafimy sobie poradzić. Wtedy pojawia się pytanie, co z tym fantem zrobić? Czy zgłosić się do psychiatry, psychoterapeuty, czy psychologa. Wybór pada zwykle na psychologa. Jak już szukać psychologa, to dobrego. Wpisujemy więc w wyszukiwarkę internetową hasło “dobry psycholog” i… I wyskakują nam setki stron, portali, ogłoszeń, forów internetowych… Przytłoczeni ogromem informacji, czujemy, że utknęliśmy w punkcie wyjścia. Kto to jest psycholog? Psycholog to bardzo ogólne hasło, do którego często zaliczamy wszystkich specjalistów od zdrowia psychicznego. Tymczasem psycholog, to ktoś kto skończył 3-letnie (licencjackie) lub 5-letnie (magisterskie) studia na kierunku psychologia. Teoretycznie taka osoba może zajmować się wszystkim, co związane z psychologią, czyli może prowadzić również psychoterapię. Ale tylko teoretycznie. Absolwent studiów psychologicznych, bez ukończenia podyplomowej szkoły psychoterapii, nie jest przygotowany do prowadzenia psychoterapii, gdyż nie ma wiedzy potrzebnej choćby do postawienia diagnozy problemu. Psycholog, który nie ukończył szkoły psychoterapii, ma kompetencje do wykonywania testów psychologicznych lub prowadzenia poradnictwa w zakresie ogólnej wiedzy psychologicznej, ale nie powinien prowadzić psychoterapii. Czym się różni psycholog od psychoterapeuty? Psychoterapeuta – to osoba, która ukończyła podyplomową szkołę/kurs z zakresu psychoterapii. Najlepiej, jeśli wcześniej zdobyła tytuł magistra na wydziale psychologii, choć nie jest to warunkiem koniecznym w ubieganiu się o przyjęcie do szkoły psychoterapii. Do szkół psychoterapii przyjmowani są często absolwenci kierunków pokrewnych jak np. socjologia. Szkoła psychoterapii wyposaża przyszłego terapeutę w wiedzę potrzebną do podjęcia pracy psychoterapeutycznej. W trakcie takiego szkolenia, terapeuta odbywa własną psychoterapię. Służy ona przede wszystkim temu, żeby terapeuta nie przenosił własnych problemów na pacjenta oraz potrafił postawić trafną diagnozę zachowując dystans do własnych przekonań i subiektywnego postrzegania świata. Poza własną terapią, przyszły terapeuta odbywa dziesiątki godzin superwizji, czyli poddaje swoją praktykę psychoterapeutyczną ocenie doświadczonych terapeutów, którzy wychwytują błędy początkującego terapeuty. Równolegle młody psychoterapeuta musi zaliczyć setki godzin wykładów teoretycznych i ćwiczeń praktycznych. Jak rozpoznać dobrego psychoterapeutę? W tym miejscu zaczynają się schody. Psycholog, czy psychoterapeuta to w pierwszej kolejności człowiek. Szkoły psychoterapii kładą nacisk na to, aby terapeuta był “przezroczysty”, czyli nie narzucał swojego sposobu myślenia. Nie jesteśmy jednak robotami. Dobry psycholog powinien w dużym stopniu umieć kontrolować swoje emocje, ale zawsze, w mniejszym lub większym stopniu, jego emocje i życiowe doświadczenia będą miały wpływ na sposób i kierunek prowadzonej psychoterapii. Dlatego, rozpoczynając terapię, ważne jest abyśmy zwracali uwagę na to, jakim człowiekiem jest dany psychoterapeuta i jakie wartości sobą reprezentuje. Jeśli nie potrafimy tego ocenić, warto skupić się na naszym samopoczuciu w trakcie sesji psychoterapii. Dobra relacja interpersonalna jest jednym z ważniejszych czynników wpływających na sukces w terapii. Psycholog, psychoterapeuta, czy psychiatra? Z usług psychologa korzystamy najczęściej, kiedy mamy proste problemy wychowawcze lub chcemy wykonać testy diagnostyczne np. test na dysleksję, test kompetencji zawodowych czy test inteligencji. Do psychoterapeuty warto się udać, kiedy dotykają nas problemy na tle lękowym (nerwice), nie radzimy sobie ze stresem, mamy problemy w relacjach społecznych, cierpimy na bezsenność lub obniżenie nastroju (depresja) jak również z powodu zaburzeń odżywiania (bulimia, anoreksja). Psychoterapeuta jest odpowiednią osobą do pomocy w przezwyciężeniu kryzysu w związku, czy rozwiązaniu różnego rodzaju problemów rodzinnych i poważniejszych problemów wychowawczych. Psychoterapeuta prowadzi także diagnostykę i później terapię zaburzeń osobowości. Do psychiatry powinniśmy się zgłosić, kiedy nie mamy możliwości podjęcia psychoterapii lub znajdujemy się w sytuacji, na której zmianę nie mamy wpływu np. śmierć bliskiej osoby i potrzebujemy leków, które pomogą nam przejść trudny okres w życiu. Psychiatra nie prowadzi psychoterapii (chyba, że jest równocześnie psychoterapeutą), tylko farmakoterapię. Farmakoterapia jest często uzupełnieniem psychoterapii. Farmakoterapia jest podstawową metodą leczenia w przypadku chorób psychicznych (np. schizofrenia). W pozostałych przypadkach (np. zaburzenia nastroju, problemy lękowe) farmakoterapia pełni funkcję wspierającą lub interwencyjną. Marta Mauer-Włodarczak jest właścicielem poradni w której prowadzi terapię par i małżeństw, a także konsultacje dotyczące problemów wychowawczych. Czytaj więcej…

czy nadaję się na psychologa